Kuba wyspa jak… – odcinek 11

Po katowickich Mistrzostwach Europy dla bokserskiej kadry narodowej nastąpiła krótka przerwa.

Letnia przerwa zapanowała także w rozgrywkach ligo- feswych. Dla kadrowiczów był to jednak krótki okres oddechu. W Cetniewie sposobili się do imprez międzynarodowych.

Egzotyczna eskapada

Jedną z nich był bardzo silnie ob­sadzony turniej „Coradova Cardin” na Kubie. W tym czasie bokserzy Kuby (rok 1975) zaczęli być wielką światową potęgą. Stąd też olbrzymia siła tego turnieju. Oprócz ekip za­granicznych, w każdej wadze wystar­towało przynajmniej dziesięciu miejscowych zawodników. Oczywi­ście, pierwsza i druga reprezentacje gorącej jak wulkan wyspy. Walczyli też członkowie kubańskiej repre­zentacji młodzieżowej i najlepsi z sześciu prowincji.

Niesamowita oprawa

Walki rozgrywano późnym wie­czorem na wypełnionym po brzegi stadionie bejsbolowym, a turniej zaczął się 26 lipca 1975 roku. W dniu rocznicy zwycięskiej rewolucji ku­bańskiej. Nie obeszło się bez prze­mówienia Fidela Castro. Był on przyjacielem Cordovy Cardina – pię­ściarza, który zginął u boku same­go Fidela, podczas rewolucyjnych zmagań. Stąd też rzadko spotykana (propagandowo – polityczna) opra­wa i wspaniała organizacja.

W Santa Clara

Turniej odbywał się w mieście Santa Clara. Były jednak okazje dłuższego pobytu w Flawanie i za­poznanie się z tą naprawdę cudow­ną wyspą. Ludzie pogodni i życzli­wi. Tylko niesamowita bieda. W tym czasie wszelkie dobra można tam było kupić na kartki, gdyż pieniądz nie był silą nabywczą. Mimo tego ludzie potrafili się bawić i autentycz­nie cieszyć. Niestety, nie mam żad­nych zdjęć z tego arcyciekawego i wielce pouczającego wyjazdu. A ó wszystkim zadecydował…

Przełom w uczuciach

Wiąże się z tym zabawna histo­ria. Zdjęcia, oczywiście, były robio­ne. Wszystkie filmy zabrał kolega. Miał on dziewczynę, która była fo­tografikiem. Obiecała, że wszystko załatwi i szybko dostanę wspania­łe zdjęcia. Jednak w tak zwanym międzyczasie nastąpił… przełom w ich uczuciach. Dziewczyna, jak to dziewczyna, wpadła w szal i znisz­czyła negatywy. Musiałem się obejść bez fotografii i było to nie tylko moją, wielką stratą.

Doskonała obsada

Sportowy poziom turnieju w San­ta Clara był doskonały. Jedna wal­ka była lepsza od drugiej, a poszcze­gólne kategorie były doskonale ob­sadzone. Jak zwykle Kubańczycy byli bezkonkurencyjnymi. W turnie­ju stoczyłem dwie walki. W pierw­szej pokonałem Ricardo Valalesa z Peru. W drugiej przegrałem stosun­kiem głosów 2:3 z późniejszym mi­strzem świata zawodowców, More- nem Zapatą z Panamy.

Same sławy

W sierpniu trochę odpoczynku, ale już 3 września wyjazd do Wied­nia. Na mocny turniej gazety „Volkstimme” – organu Komuni­stycznej Partii Austrii. Było to bar­dzo ciekawe święto sportu i to w kil­ku dyscyplinach, które odbywało się na wiedeńskim Praterze. Główny­mi bohaterami byli przedstawiciele krajów socjalistycznych. Przybyło wiele sportowych sław, a między in­nymi: Laszlo Papp – trzykrotny mistrz olimpijski w boksie, Emil Zatopek – też trzykrotny zloty me­dalista igrzysk olimpijskich – w bie­gach długich. Z naszych byli narciar­scy bracia Bachledowie i doskonały kolarz Ryszard Szurkowski. Wspo­mniane sławy były gośćmi honoro­wymi i… rozdawały autografy.

Wywalczyłem srebro

Turniejowe walki odbywały się na wolnym powietrzu w parku na Pra­terze. Po zwycięstwach nad Węgrem Jakabem i Austriakiem Knobelem znalazłem się w finale. Tam trafiłem na Rocke z NRD i przegrałem 2:3. Ostatecznie zająłem drugie miejsce w swojej kategorii wiekowej.

Powrót do codzienności

Po turniejach na Kubie i w Wiedniu trzeba było wrócić na własne podwórko i pomóc druży­nie Miedzi. Mój klub rozpoczął rewanżowe mecze o wejście do II ligi. Pierwszy wyjazd nastąpił 28 września do Victorii Jaworzno. Pierwsza runda rewanżów była udana. W Jaworznie pokonaliśmy silną Victorię 12:8, a punkty dla nas zdobyli: Zdzisław Lipiński, j Mieczysław Massier, Ireneusz Borowczyk, Ryszard Mruk, Broni­sław Suchecki i Henryk Kunigiel.

(cdn)

11 odcinek wspomnień Mieczysława Massiera zanotował Zygmunt Łuszcz

Dodaj komentarz