Odcinek 6 – Pierwsze sukcesy

Odrodzona i odmłodzona dru­żyna bokserska Miedzi wystar­towała w 1973 roku w klasie mię­dzywojewódzkiej. To nie fantazja, ale rzeczywistość. W owych cza­sach, jak w futbolu, w pięściarstwie oprócz I i II ligi, toczyła się walka w III lidze i niższych klasach.

Zostali mistrzami

W naszej grupie międzywoje­wódzkiej, oprócz teamów z Dol­nego Śląska, występowały zespoły z sąsiednich województw. Były to: Pionier Strzelce Opolskie, KKS Kluczbork i Pancerni Nysa. Nie­oczekiwanie nasz zespól zajął pierwsze miejsce i awansował do rozgrywek o wejście do II ligi. Nasi działacze mocno się zastanawiali, czy podjąć walkę na tym szczeblu rywalizacji. Cale szczęście, że ich decyzja była pozytywna.

Walka rozpoczęła się na począt­ku 1974 roku, a naszymi rywalami byli: BKS Bolesławiec, Chrobry Głogów, Odra Brzeg, Górnik Knurów i Górnik Świętochłowice. Każdy nasz mecz był zaciętym i ciekawym widowiskiem. Jednak na samym finiszu wyprzedziła nas drużyna ze Świętochłowic. Miała ogromne aspiracje. Pomagał jej nawet przebywający już na eme­ryturze (po rozstaniu się z kadrą narodową) doskonały trener Fe­liks Stamm. Popularny Papa był opiekunem świętochłowickiego zespołu.

Wymarzony medal

Zanim zakończyły się drużyno­we boje we wrocławskiej Hali Lu­dowej odbyły się Mistrzostwa Dol­nego Śląska, w których startowa­ło grubo ponad stu zawodników. W drodze do finału pokonałem Jacka Olszewskiego z Zagłębia Lubin, Jakuba Różnickiego z BKS Bolesławiec i Ryszarda Wąsowicza z wrocławskiej Gwardii. W finało­wym pojedynku zwyciężyłem by­łego pięściarza Miedzi a potem wrocławskich gwardzistów Józefa Witka. W ten sposób zostałem mi­strzem Dolnego Śląska. Złoty me­dal zdobył również mój klubowy kolega Bronisław Suchecki, który wyeliminował czołowych bokse­rów z Lubina – Zienkiewicza i Ja­kubowskiego.

Były to pierwsze tytuły mi­strzowskie seniorów dla Legnicy. W tym miejscu ktoś może mi za­rzucić, że wyprzedził nas legnicza- nin Jan Kortys. Janek zdobył mi­strzowski tytuł w 1958 roku, ale wówczas odbywał zasadniczą służ­bę wojskową i bronił barw wrocławskiego Śląska.

Brąz w Gdańsku

Jako mistrzowie dolnośląskiego regionu z Bronkiem zakwalifiko­waliśmy się do Mistrzostw Polski w Gdańsku, które rozegrane zo­stały w marcu 1974 roku. Po zwy­cięstwie nad Cirasiem z Gwardii Zielona Góra i Antonim Różnic- kim (brat Jakuba) z Legii Warsza­wa awansowałem do półfinałów. Tam trafiłem na Ryszarda Jagiel­skiego z Katowic. Walkę przegra­łem i zostałem brązowym medali­stą.

Oprócz górniczych klu­bów z Bolesławca, Lubina, Wał­brzycha i Zgorzelca startowały ekipy z byłej NRD (bardzo silny boks), a dokładnie z Magdeburga i Berlina.

Gorzej powiodło się Bronkowi Sucheckiemu. Po wygraniu walki z Adamem Koźlikiem z Zawiszy Bydgoszcz trafił na Zbigniewa Kickę i pojedynek ten przegrał. W tym miejscu przypomnę, że Kicka był pierwszym polskim medalistą Mistrzostw Świata „Hawana 74”. Przegrana nie przyniosła ujmy Bronkowi.

Tłuste lata Miedzianki

Lata 1973 i 1974 były udane w działalności legnickiej sekcji. W 1974 roku nasz zespół wzmocnili: Zdzisław Lipiński i Marian Ko­zaczka z Rokity Brzeg Dolny, Ze­non Kaczor z Moto Jelcz Oława, Ireneusz Borowczyk z Warty Śrem, Mieczysław Dukat (powrót do Legnicy po pobycie w GKS Katowice i Zagłębiu Lubin) oraz wychowankowie Miedzi: Stani­sław Marzec, Albin Sukiennik i Adam Macieja.

Legnicki klub został organiza­torem bardzo popularnych i moc­no obsadzonych turniejów barbór­kowych. Oprócz górniczych klu­bów z Bolesławca, Lubina, Wał­brzycha i Zgorzelca startowały ekipy z byłej NRD (bardzo silny boks), a dokładnie z Magdeburga i Berlina.

Nie żałowałem potu

Rok 1974 był dla mnie bardzo pracowitym okresem. Oprócz udziału w mistrzostwach regionu i Polski startowałem w silnie ob­sadzonym międzynarodowym tur­nieju o „Czarne Diamenty”, któ­ry rozegrano w katowickim spodku. Dotarłem do finału, a przegrałem tylko z ówczesnym mi­strzem kraju Krzysztofem Made­jem.

Nie byty to jedyne występy, al­bowiem trzeba jeszcze odnotować walki w drużynie. W drugiej poło­wie 1973 i 74 stoczyłem aż 32 po­jedynki. Tylko dwie przegrałem: z Jagielskim w Gdańsku i Madejem w Katowicach. W tyum czasie ukończyłem kurs instruktorski i rozpocząłem pracę z młodzieżą. Na zakończenie udanego sezo­nu 74 w gronie działaczy, trene­rów i zawodników zapowiedzieli­śmy w roku 1975 ostrą walkę o ligę.

Odcinek wspomnień Mieczysława Massiera zanotował Zygmunt Łuszcz